środa, 1 września 2010

po dniach adaptacyjnych w przedszkolu

Od początku tygodnia Wiktoria chodzi już do przedszkola - na razie poniedziałek, wtorek i środa była tylko po 2 godziny, a od jutra już w pełnym wymiarze. To były tak zwane dni adaptacyjne. Zaadoptowała się na 5+ :-) co najmniej jakby była już od roku w tym przedszkolu, co z resztą było do przewidzenia :-)
Jutro zostanie na dłużej, więc zobaczymy czy dalej będzie tak zachwycona. Jutro będzie też konsultacja i ocena logopedy, a do piątku mamy uzyskać ocenę pedagogiczną, czy przypadkiem nie warto byłoby przenieść Wiktorię do grupy czterolatków. 
Po pierwszym dniu adaptacyjnym, w czasie którego byłam z Wiktorią na zajęciach, miałam sporo obaw i zastrzeżeń. Dlatego następnego dnia z rana postanowiliśmy porozmawiać z Panią Dyrektor i wszystko wyjaśnić. Póki co wyjaśnienia nam wystarczyły. Niemniej jednak zastanawiające jest dla mnie to, że grupą 3 latków zajmuje się przez 8 godzin tylko jedna wychowawczyni (bez asysty), zdana na ewentualną pomoc drugiej wychowawczyni starszych grup (tam też jest jedna wychowawczyni, więc wtedy starsze dzieci zostają bez opieki...). Ale pożyjemy zobaczymy.... Jak się okaże, że jednak takie zorganizowanie opieki w przedszkolu jest ze szkodą dla naszego dziecka, to zmienimy przedszkole. Ale jakie by nie były moje obawy, to Wiktoria wraca z przedszkola zadowolona i chętnie rano wstaje bez marudzenia, gdy budzę ją i mówię że idziemy do przedszkola. :-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz