Cały dzisiejszy dzień spędziłam z Pawłem w Warszawie. Tym razem pojechaliśmy pociągiem. Miałam już dość stania w korkach. Pociągiem dojeżdżamy do W-wy w niecałe pół godziny, zaś samochodem w godzinach porannych.... no cóż, ostatnio to zajęło nam prawie półtorej godziny :-( Przejażdżka pociągiem sprawdziła się, chociaż niestety wózek nie mieści się przez drzwi i musiał stać w korytarzu.
Nasza wycieczka do Warszawy dzisiaj miała kilka celów, jednym z nich był nasz udział w zajęciach salsy bebelulu - czyli salsa z dzieckiem w chuście. No może salsa to za dużo powiedziane, raczej zdarza się że parę kroków salsowych jest wykorzystywanych do ćwiczeń. Zajęcia to w zasadzie łagodny aerobik z obciążeniem w postaci dziecka ;-) (zainteresowanych odsyłam do strony szkoły salsy http://www.salsalibre.pl/web/content/view/555/231/lang,pl/).
Dzięki tym zajęciom odkryłam zalety noszenia dziecka w chuście i przyznaję że się do niej przekonałam. Szczególnie też po rozmowie z rehabilitantką, do której chodziłam z Pawłem. Jestem teraz fanką chustowego noszenia dzieci. Chociaż trzeba przyznać, że przy obecnej wadze Pawełka (8 kg!) to nie lada wyczyn nosić go z przodu. Z reguły większe dzieci już siedzą i można je nosić na plecach.... Paweł niestety jeszcze jest za mały aby samodzielnie siedzieć, więc muszę nosić go na brzuchu. Gdy tylko go włożę po kilku krokach marszu z reguły już śpi :-)
A oto jak się nosimy :-)
Nasza wycieczka do Warszawy dzisiaj miała kilka celów, jednym z nich był nasz udział w zajęciach salsy bebelulu - czyli salsa z dzieckiem w chuście. No może salsa to za dużo powiedziane, raczej zdarza się że parę kroków salsowych jest wykorzystywanych do ćwiczeń. Zajęcia to w zasadzie łagodny aerobik z obciążeniem w postaci dziecka ;-) (zainteresowanych odsyłam do strony szkoły salsy http://www.salsalibre.pl/web/content/view/555/231/lang,pl/).
Dzięki tym zajęciom odkryłam zalety noszenia dziecka w chuście i przyznaję że się do niej przekonałam. Szczególnie też po rozmowie z rehabilitantką, do której chodziłam z Pawłem. Jestem teraz fanką chustowego noszenia dzieci. Chociaż trzeba przyznać, że przy obecnej wadze Pawełka (8 kg!) to nie lada wyczyn nosić go z przodu. Z reguły większe dzieci już siedzą i można je nosić na plecach.... Paweł niestety jeszcze jest za mały aby samodzielnie siedzieć, więc muszę nosić go na brzuchu. Gdy tylko go włożę po kilku krokach marszu z reguły już śpi :-)
A oto jak się nosimy :-)
Przy okazji dzisiejszego pobytu w Warszawie zrobiłam też zakupy.... nie sposób się nie skusić na te wyprzedaże.... tym razem tylko ciuszki dla dzieci :-) W ubiegłym tygodniu zaszalałam na ciuszki dla siebie - czasem trzeba ;-) bo niestety szafa do wymiany.... jeszcze daaaaleko mi do powrotu do wagi sprzed ciąży :-(
Dziś też wyjątkowy dzień - imieniny Pawła. Na szczęście jeszcze nie domaga się prezentu :-D
Dziś też wyjątkowy dzień - imieniny Pawła. Na szczęście jeszcze nie domaga się prezentu :-D

Mleczko to najlepszy prezent :) A tego pewnie domaga sie sporo (skoro taka piekna waga)
OdpowiedzUsuń